"Kominiarze" chodzą po domach. Policja zabrała głos
W Warszawie do mieszkań pukają "kominiarze". Rozdają kalendarze i proszą o pieniądze. Mieszkańcy wzajemnie się ostrzegają. - Nie otworzyłem drzwi na oścież. Jednak gdy wychyliłem się, mężczyzna próbował podejść bliżej drzwi spod samej barierki - mówi o2.pl pan Marcin. Zapytaliśmy stołeczną policję o tę sprawę.
- Jesteśmy kominiarzami i rozdajemy kalendarze - usłyszał pan Marcin, mieszkaniec warszawskiego Mokotowa. Niespodziewaną wizytę złożyło mu dwóch nieznanych mężczyzn w piątek ok. godz. 12.
Nie zapakujesz kanapek już w nic innego. To prawdziwy game-changer
Odpowiedziałem grzecznie, że przecież nie było żadnej kartki informującej o wizycie kominiarzy. Pan odparł, że wszystko sprawdzali, a teraz chodzą z kalendarzami - mówi o2.pl Marcin. - Daj nam coś - wypalił dość sugestywnie nieznany kominiarz w kierunku naszego czytelnika.
Pan Marcin dodaje, że akurat był w trakcie porządków. Nieco zdezorientowany wyjął z portfela 3 zł i wręczył kominiarzowi. Drugi z mężczyzn pukał akurat do jego sąsiadki, która miała wręczył 20 zł.
- Ta wizyta nie dawała mi spokoju. Mężczyzna miał plakietkę z nazwą firmy. Zadzwoniłem tam. Pan stwierdził, że to kolejny rok, gdy dostaje takie telefony. Według niego, jedynym sposobem jest złapanie fałszywego kominiarza i telefon na policję. Stwierdził również, że nie zna żadnego kominiarza, który chodziłby po mieszkaniach i rozdawałby kalendarze. Kalendarze wręczają jedynie firmom, z którymi współpracują - dodaje pan Marcin.
Nie otworzyłem drzwi na oścież. Jednak gdy wychyliłem się, kominiarz próbował podejść bliżej drzwi spod samej barierki. Wydało mi się to bardzo dziwne. Postanowiłem sprawę drążyć dalej - mówi nam mieszkaniec Mokotowa.
- Znamy sprawę z mediów społecznościowych. Faktycznie mieszkańcy naszego rejonu odnotowują takie wizyty. Nikt jednak nie czuł się pokrzywdzony i nie zgłosił nam oszustwa. Monitorujemy tę sprawę - przekonuje o2.pl asp. szt. Marta Haberska, oficer prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa II.
Ostrzeżenie o fałszywych kominiarzach pojawiło się na mokotowskich grupach w sieci. Okazuje się, że wiele osób od lat ma podobne doświadczenia.
"Pod pretekstem kalendarzyków badają kto gdzie mieszka i kogo skroić z kasy"; "Kiedyś wzięłam, podziękowałam, zatrzasnęłam drzwi. Dobijali się, to otworzyłam i oddałam, ale więcej nie przyszli"; "Dostałam kalendarz, gdy powiedziałam że nie mam drobnych, zabrał mi go".