Koronawirus. Bliźniaczki umierały w szpitalu. Ojciec nie mógł ich pożegnać

Bliźniaczki Ala i Ada przyszły na świat na początku 6 miesiąca, w jednym z łódzkich szpitali. Niestety dziewczynki zmarły niedługo po porodzie.

Zdjęcie ilustracyjne.
Źródło zdjęć: © Pixabay

Mama Ali i Ady wiedziała przed porodem, że bliźniaczki urodzą się chore. Nie traciła jednak nadziei i wierzyła, że zdarzy się cud. Kiedy jednak kobieta zaczęła rodzić na początku 6 miesiąca potwierdził się najczarniejszy scenariusz.

Ala zmarła zaraz po porodzie, jej siostra żyła chwilę dłużej. Pani Marta przeżyła prawdziwy dramat, a najgorsze jest to, że musiała w tym wszystkim być sama. Mama dziewczynek pragnęła, by tata Ali i Ady mógł je zobaczyć, przytulić i pożegnać osobiście.

Błagam, niech mi pani pomoże - prosiła zrozpaczona mama bliźniaczek położną, cytowana przez "Super Express".

Niestety ze względu na ciężką sytuacją związaną z koronawirusem tata dziewczynek nie został wpuszczony na oddział. Pani Marta musiała sama pożegnać córeczki.

Pani Marta jest obecnie w ciężkim stanie psychicznym, dlatego trafiła pod opiekę hospicjum perinatalnego Fundacji Gajusz. Potrzebna była pomoc specjalisty. Fundacja opłaciła już wizytę u psychiatry.

Polska szczepionka na COVID-19. "Skuteczność będzie znana za miesiąc-dwa"

Wybrane dla Ciebie