Nie odebrał pizzy za 333 zł. Właściciel stał i nagrywał zachowanie

Szokujące nagranie w sieci udostępnił Jacek Dura, właściciel pizzerii "Jolanta" w Bydgoszczy. Na wideo widać, jak mężczyzna w średnim wieku grozi, że wysadzi go i jego lokal. Agresor miał zamówić pizzę za 333 zł, za którą nie chciał zapłacić. - Straszył, że zniszczy mój lokal, że mnie zabije - w rozmowie z mówi o2.pl Dura. Policja potwierdza, że zajmuje się sprawą.

Mężczyzna z nagrania grozi, że spali pizzerię Jacka DuryMężczyzna z nagrania grozi, że spali pizzerię Jacka Dury
Źródło zdjęć: © Facebook
Marcin Lewicki

Do dantejskich scen doszło na jednym z bydgoskich osiedli w niedzielne popołudnie (12 lipca). Jak relacjonuje właściciel pizzerii "Jolanta" przedsiębiorca Jacek Dura, lokal przyjął nietypowe zamówienie.

Otrzymaliśmy telefon z zamówieniem pizzy. Obejmowało dwie gigantyczne sztuki. Łącznie zamówienie kosztowało 333 zł - mówi mężczyzna w rozmowie z o2.pl.

Gdy kierowca zatrudniony w "Jolancie" dojechał na miejsce, zamawiający odmówił przyjęcia posiłku.

Zaczął mówić, że niczego nie zamawiał. Że on niczego nie bierze. To było duże zamówienie, więc pojechałem tam osobiście - relacjonuje właściciel lokalu.

Wtedy rozpętała się awantura. Dura zadzwonił na telefon klienta, aby zweryfikować czy to on składał zamówienie. Gdy okazało się, że tak, przedsiębiorca zaczął domagać się zapłaty za pizzę. Atmosfera gęstniała. W pewnym momencie mężczyźnie, który nie chciał zapłacić za zamówioną pizzę, puściły hamulce. Dura nagrał awanturę.

Nie publikujemy nagrania m.in. ze względu na padające tam wulgaryzmy.

Treść bulwersującego nagrania

Co pokazuje nagranie opublikowane w mediach społecznościowych? Postawny mężczyzna przeklina, grozi właścicielowi pizzerii. - Nowy masz lokal? Za chwilę będziesz miał gó*** - krzyczy niedoszły klient. Mężczyznę próbowała uspokoić żona, ten jednak zaczął ją szarpać. Gdy nagrywający zwraca mu uwagę, agresor stwierdza, że "jego żona, to jego sprawa". Nie zabrakło haseł w rodzaju "do domu" wykrzykiwanych pod adresem kobiety.

Chłopie, chcesz się sadzić? Wysadzę ci ten lokal. Po co się rzucasz. Ja się nie boję niczego. Spalisz mnie? Nie tacy próbowali - rzucił agresor do właściciela pizzerii "Jolanta".

W tym momencie nagranie się urywa. Wiadomo, że na miejsce dotarła wezwana przez przedsiębiorcę policja.

Policja na miejscu awantury o pizzę w Bydgoszczy

Wyjaśniłem policjantom przebieg zdarzenia. Powiedziałem, że straszył, że zniszczy mój lokal, że mnie zabije. Później pojechali do mężczyzny. Ja go nie kojarzę. Nie mam z nim nic wspólnego. Słyszałem tylko, że jest znany funkcjonariuszom - mówi w rozmowie z o2.pl Jacek Dura.

Z relacji przedstawionej przez Jacka Durę wynika, że agresywny mężczyzna miał po interwencji policji jeszcze grozić śmiercią kierowcy, który rozwoził pizzę, a także miał krzyczeć, że "zabije siostrę właściciela pizzerii". Przedsiębiorca tłumaczy, że mężczyzna mógł znać jej adres, bo jego siostra mieszka na tym samym osiedlu co agresor.

Ja się przez cztery dni zastanawiałem, czy opublikować nagranie w sieci. Ale jak usłyszałem, że ten człowiek grozi mojej siostrze, nie miałem wątpliwości - dodaje Dura w rozmowie z o2.pl.

Przedsiębiorca tłumaczy nam, że dotarł do innych, oszukanych w ten sam sposób właścicieli lokali gastronomicznych. Mężczyzna ma nagminnie zamawiać burgery, pizzę i kebaby, a następnie nie płacić za zamówienia. - Jest na czarnej liście w Bydgoszczy - twierdzi Dura.

Policja potwierdza. Agresor też złożył zawiadomienie

W rozmowie z o2.pl policjanci z Bydgoszczy przyznają, że znają sprawę. Potwierdzają, że byli na miejscu zdarzenia. Wiadomo, że przedsiębiorca, który prowadzi pizzerię, złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w postaci gróźb karalnych.

To jednak nie jest jedyne postępowanie, które w tej sprawie prowadzi policja. Swoje zawiadomienie złożył również agresywny mężczyzna.

12 lipca policjanci podjęli dwie interwencje związane z tą sytuacją. Interwencje zakończyły się pouczeniem o możliwościach prawnych. W piątek (17 lipca) każda ze stron złożyła zawiadomienie w tej sprawie. W jednym przypadku zawiadomienie dotyczy gróźb karalnych, a w drugim jest to udostępnienie wizerunku. Postępowania prowadzą policjanci z Fordonu - mówi o2.pl nadkom. Lidia Kowalska, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy.

Funkcjonariusze na razie nie ujawniają, czy agresywny mężczyzna był karany, lub czy prowadzone są wobec niego inne postępowania. Na razie sprawa ma charakter wstępny. W ciągu kilku dni policjanci zdecydują, czy przekazać sprawę do prokuratury.

Tyle się mówi, że trzeba reagować na agresję. Ja reaguję. Ten mężczyzna mógłby zrobić coś złego mnie, mojej rodzinie albo innym ludziom. Nie można na to pozwalać - kwituje sprawę Jacek Dura w rozmowie z o2.pl.
Wybrane dla Ciebie