Łukasz Maziewski
Łukasz Maziewski| 

Przepychanka służb ws. Emila Cz. "Chłopcy palą głupa"

Historia Emila Cz. wciąż nie jest opowiedziana do końca. Nie wiadomo jak dezerter znalazł się na Białorusi i co skłoniło go do tego czynu. W jego historii jest jednak kilka zaskakujących zwrotów akcji. Jednym z najciekawszych jest to, że jadąc po pijanemu, został on zatrzymany przez policję. Ale został wypuszczony.

Przepychanka służb ws. Emila Cz. "Chłopcy palą głupa"
Zaskakujące fakty z historii dezertera (Twitter)

Na światło dzienne wychodzi coraz więcej faktów z historii Emila Cz. Wiadomo, że żołnierz miał problemy z prawem. Znęcał się nad matką, miał także, jak mówi rozmówca o2.pl, problemy z narkotykami.

W jego życiorysie jest jeden bardzo zaskakujący i niezrozumiały epizod. W grudniu, przed wyjazdem do służby w ramach operacji zabezpieczenia granicy polsko-białoruskiej, Emil Cz. jechał samochodem pod wpływem alkoholu i narkotyków.

Mężczyzna został zatrzymany przez policję w Giżycku. Okazało się, że był pijany. Jak ustaliła policja, miał 1,5 promila alkoholu we krwi. Jak to się stało, że na miejsce zatrzymania nie została wezwana Żandarmeria Wojskowa, a sam Emil Cz. został wypuszczony?

Zobacz także: "Zadziwiająca sprawa, że taki żołnierz został dopuszczony do takich czynności". Gen. Bieniek o dezerterze

Przepychanka służb

Zacznijmy od policji. To policja, jak wynika z udzielonych przez komendę powiatową w Giżycku odpowiedzi, miała 11 grudnia zatrzymać Emila Cz.

W sobotę (11.12.2021 r.) około godz. 16:00 w Giżycku na ul. Moniuszki zatrzymany do kontroli został kierowca, którego sposób jazdy sugerował, że może być nietrzeźwy. Po tym, jak wstępne badanie przeprowadzone przez policjantów potwierdziło ich przypuszczenia, nietrzeźwy kierowca został przewieziony do jednostki policji celem wykonania z nim dalszych niezbędnych czynności. Jak ustalili policjanci, kierujący miał około 1,5 promila alkoholu w organizmie, a dodatkowy test wykazał, że mężczyzna znajdował się również pod wpływem marihuany. Pobrana została mężczyźnie krew do dalszych badań - odpowiada na pytania o2.pl komenda powiatowa.

Standardowa procedura. Policja ma prawo do badania trzeźwości kierowców. Także żołnierzy. Tym bardziej zaskakujące jest to, co nastąpiło później. Mężczyzna powinien zostać osadzony w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych, odstawiony do izby wytrzeźwień lub przekazany żandarmerii. Tym bardziej że według policji "wielokrotnie wprowadzał policjantów w błąd co do swojej tożsamości i zatrudnienia". Tak się jednak nie stało. Policja skontaktowała się z ŻW.

W uzgodnieniu z dyżurnym Żandarmerii Wojskowej mężczyzna po wykonaniu niezbędnych czynności procesowych został zwolniony. Wszystkie materiały dowodowe dotyczące kierowania w stanie nietrzeźwości zostały zabezpieczone w dniu zdarzenia - informuje policja.

Jeszcze bardziej zaskakująca wydaje się być w tym kontekście odpowiedź Żandarmerii Wojskowej. - Policja nie znalazła podstaw do dalszego zatrzymania żołnierza w związku ze zdarzeniem, a Żandarmeria Wojskowa nie jest uprawniona do wydawania zgody lub wydawania poleceń policji w zakresie czynności, które ta, zgodnie z posiadanymi uprawnieniami, podejmuje - odpisał na nasze pytania Oddział Komunikacji Społecznej Komendy Głównej ŻW.

Odpowiedzi te wydają się być wewnętrznie niespójne. Policja przekonuje, że konsultowała się w tej sprawie z żandarmerią. Ta zaś wyraźnie wrzuca winę za brak zatrzymania Emila Cz. na siostrzaną służbę resortu spraw wewnętrznych.

Policjant: To oni dali d....

Zapytaliśmy o tę sprawę doświadczonego policjanta. Ten wskazuje, że wina leży po stronie żandarmerii. Funkcjonariusz wskazuje, że jest praktyką, iż dyżurny w komendzie wojewódzkiej dwa razy w ciągu doby kontaktuje się ze służbą dyżurną ŻW i przekazuje informacje o zdarzeniach z udziałem żołnierzy.

Chłopcy palą przysłowiowego głupa. Osobę zwolniła policja po wykonaniu czynności, ponieważ ŻW nie była zainteresowana sprawą. Jeśli żołnierz popełnił przestępstwo i my go rozliczamy, to żaden dyżurny ŻW czy nawet dowódca nie wyda mi polecenia zwolnienia. A nawet jak wyda, to go nie wykonam, proszę dzwonić do prokuratora, ewentualnie kontaktować się z moim przełożonym. Tym razem to oni dali d... - mówi z uśmiechem nasz rozmówca.

Dodaje również, że żaden policjant przy zdrowych zmysłach nie zdecydowałby się wypuścić nietrzeźwego bez zabezpieczenia go, czyli np. przekazaniu członkom rodziny. Z prostej przyczyny: nikt nie wziąłby odpowiedzialności, gdyby nietrzeźwy np. udusił się wymiocinami.

Emil Cz. zgłosił się na policję w poniedziałek 13 grudnia. Został mu przedstawiony zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Jak to się stało, że żołnierz z zarzutem trafił na granicę i dostał do ręki broń, wciąż nie jest jasne.

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić