Tragedia. Zginęło pięcioro włoskich nurków. Są zdjęcia jaskini

W sieci pojawiły się pierwsze fotografie z podwodnej jaskini na Malediwach, gdzie podczas zejścia na dużą głębokość zginęło pięcioro włoskich nurków. Ze wstępnych ustaleń wynika, że zejście miało odbyć się bez wymaganych szkoleń, pozwoleń oraz odpowiedniego sprzętu.

Nurkowie pokazali zdjęcia z jaskini.Nurkowie pokazali zdjęcia z jaskini.
Źródło zdjęć: © DAN Europe
Mateusz Kaluga

Jak informuje "New York Post", w sieci pojawiły się pierwsze zdjęcia z Malediwów, które wykonano w rejonie wejścia do jaskini w atolu Vaavu, ok. 50 m pod powierzchnią. Zdjęcia pojawiły się na profilu DAN Europe pomagającej przy wypadkach w nurkowaniu. Na fotografiach widać jeszcze światło dzienne, które ułatwia orientację. To właśnie w tej części 14 maja odnaleziono instruktora nurkowania i kapitana łodzi, Gianlucę Benedettiego, który leżał w oddaleniu od reszty grupy.

Wśród ofiar znaleźli się doświadczeni nurkowie i naukowcy związani z Uniwersytetem w Genui: Monica Montefalcone, Giorgia Sommacal, Muriel Oddenino, Federico Gualtieri oraz instruktor nurkowania Gianluca Benedetti. Grupa prowadziła eksplorację jaskini znajdującej się na głębokości około 50–60 metrów.

Według wstępnych ustaleń śledczych nurkowie mogli stracić orientację w bardzo trudnych warunkach pod wodą. W jaskini panowała niemal zerowa widoczność, a silne prądy mogły uniemożliwić odnalezienie drogi powrotnej.

Fotografie powstały podczas ostatniego zejścia ekipy wydobywającej ciała. Autorem ujęć był Sami Paakkarinen, jeden z trzech fińskich nurków wezwanych do akcji po tym, jak w trakcie poszukiwań zginął ratownik z Malediwów.

Druga seria zdjęć pochodzi z wnętrza jaskini. Tam widoczność jest wyraźnie gorsza, co miało odegrać kluczową rolę w przebiegu tragedii. Według relacji jednego z fińskich nurków grupa mogła stracić orientację, a następnie wyczerpać zapas powietrza - podaje "New York Post".

Ratownicy zwracali uwagę, że w wąskich komorach nawet niewielki ruch płetw wystarcza, by wzbić osad z dna. Taki pył szybko mąci wodę i dodatkowo ogranicza widok, utrudniając znalezienie wyjścia.

Do Mediolanu sprowadzono w sobotę cztery ciała ofiar. Ma to pomóc włoskim prokuratorom w prowadzeniu postępowania dotyczącego nieumyślnego spowodowania śmierci. Prokuratura w Rzymie wszczęła sprawdza, dlaczego nurkowie zeszli poniżej limitu nurkowania wynoszącego ok. 30 m. Według włoskich śledczych zejście miało odbyć się bez wymaganych szkoleń, pozwoleń oraz odpowiedniego sprzętu.

Wybrane dla Ciebie