Zmarł najbardziej szkodliwy szpieg w historii CIA. Miał 84 lata
Aldrich H. Ames, uznawany za największego zdrajcę CIA, zmarł w więzieniu w wieku 84 lat. Jego działania miały katastrofalne skutki dla wywiadu USA.
Najważniejsze informacje
- Aldrich H. Ames uznawany za największego zdrajcę CIA zmarł w więzieniu.
- Jego zdrada doprowadziła do dekonspiracji agentów w ZSRR.
- Szpiegostwo Amesa przyczyniło się do śmierci wielu osób.
Aldrich H. Ames, były funkcjonariusz CIA, zmarł w więzieniu federalnym w Maryland. Jego działalność szpiegowska na rzecz ZSRR i Rosji spowodowała ogromne straty dla amerykańskiego wywiadu.
Jak podaje "Washington Post", oprócz dekonspiracji niemal wszystkich agentów działających w Związku Sowieckim, Ames skutkował zrujnowaniem setek operacji.
Jak podaje PAP, Ames przyznał się, że głównym motywem jego zdrady były finansowe zyski. Za wiedzę przekazaną Moskwie otrzymał milion dolarów, a jego zdrada przyczyniła się do śmierci co najmniej dziesięciu osób. Już przy pierwszym kontakcie z sowietami otrzymał 50 tys. dolarów za ujawnienie tożsamości dwóch agentów.
Nagrania z Caracas. Uzbrojeni zwolennicy Maduro wyszli na ulice
W wywiadzie z "Washington Post", Ames próbował usprawiedliwić swoje podwójne życie. - Mam skłonność do wkładania takich spraw do oddzielnych pudełek - wyjaśnił. Chociaż twierdził, że odczuwa empatię wobec ofiar swoich działań, to jego wypowiedzi często zdradzały cynizm.
Burzliwe życie prywatne
Szpiegostwo Amesa miało także wpływ na jego życie prywatne. Rozwód z pierwszą żoną, również członkinią CIA, oraz małżeństwo z Marią del Rosario Casas, która również została skazana za współudział, uwidaczniają złożoność jego międzynarodowej działalności. Po ogłoszeniu wyroku na Amesa, jego żona nie kryła łez podczas rozprawy sądowej.
Ames został skazany na dożywocie bez możliwości ubiegania się o zwolnienie warunkowe. Jego żona Rosario spędziła w więzieniu cztery z pięciu lat. Po opuszczeniu zakładu karnego wróciła do syna w Kolumbii, pozostawiając za sobą burzliwą przeszłość.