Straszna śmierć w szpitalu. Pytania rodziny po tragedii w Częstochowie
35-letni Arkadiusz M. pojechał do szpitala w Częstochowie, by otrzymać pomoc. Nikt nie spodziewał się, że pobyt w placówce zamieni się w piekło. W sali, w której leżał mężczyzna, wybuchł pożar. Pacjent spłonął żywcem. Rodzina 35-latka nie może pogodzić się z tragedią. - To jest jak koszmarny sen - mówi siostra zmarłego.