Katastrofa śmigłowca w Nowym Jorku. Ekspert wskazuje możliwe przyczyny

Helikopter, który uległ katastrofie na rzece Hudson w Nowym Jorku, rozpadł się na kawałki. Pokazują to dostępne w sieci nagrania ze zdarzenia. Co mogło być powodem wypadku, w którym zginęła pięcioosobowa rodzina i pilot? - Coś musiało zadziać się w powietrzu. Być może doszło do gwałtownego manewru. To raczej nie była usterka techniczna — wyjaśnia w rozmowie z o2.pl Łukasz Pacholski, redaktor Zespołu Badań i Analiz Militarnych, ekspert ds. lotnictwa.

W sieci pojawiło się nagranie z katastrofy śmigłowca w USAW sieci pojawiło się nagranie z katastrofy śmigłowca w USA
Źródło zdjęć: © X
Marcin Lewicki

Do katastrofy pasażerskiego helikoptera na rzece Hudson w Nowym Jorku doszło w czwartek (10 kwietnia) ok. godz. 15:30 czasu lokalnego. W wyniku wypadku zginęła pięcioosobowa rodzina (dwoje dorosłych i trójka dzieci), a także pilot. Zmarli Augustin Escobar i jego żona Marce, byli dyrektorami w firmie Siemens Spain.

W sieci pojawiły się nagrania z katastrofy. Widać na nich, jak śmigłowiec zaczyna rozpadać się na setki małych elementów. Helikopter pozbawiony jest śmigła i tylnej części. Z dużą prędkością spada do wody.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Brytyjski F-35B runął do wody w trakcie startu. Wyciekło nagranie z momentu wypadku

Łukasz Pacholski, redaktor Zespołu Badań i Analiz Militarnych, ekspert ds. lotnictwa uważa, że przyczyną katastrofy mogły być warunki panujące w powietrzu. Jego zdaniem, być może doszło do wynikającego z warunków "gwałtownego manewru w czasie lotu".

Z nagrań możemy wnioskować, że coś zaczęło dziać się w powietrzu, skoro śmigłowiec się rozpadł. Kadłub maszyny jest oddzielony od belki ogonowej. Być może doszło do gwałtownego manewru w powietrzu, który doprowadził do tego, że łopata wirnika nośnego odcięła tę belkę. Sam wirnik nośny również był odłączony od kadłuba - tłumaczy specjalista.

Pacholski wskazuje, że "to raczej nie była usterka techniczna". Zauważa, że na nagraniach nie widać łopat silnika nośnego, a śmigłowiec spada do góry nogami. W opinii eksperta może to potwierdzać teorię o problemach z warunkami w locie.

Przed śledczymi kilkanaście tygodni intensywnej pracy. Konieczna będzie analiza czarnych skrzynek, rejestratora parametrów technicznych i rejestratora audio. Wypadek może być bardzo skomplikowany w wyjaśnianiu - twierdzi Łukasz Pacholski. Wskazuje, że pierwsze oficjalne przyczyny zdarzenia poznamy pewnie w ciągu kilku tygodni.

Helikopter, którym leciały ofiary to popularny egzemplarz

W opinii redaktora Zespołu Badań i Analiz Militarnych, helikopter którym leciały ofiary to popularna maszyna, która cieszy się dobrą opinią.

Sam egzemplarz jest popularny, szeroko rozpowszechniony. To model 206. Produkuje go firma Bell. Maszyna ma 20 lat, a więc nie jest wiekowa. Nie przypominam sobie, aby doszło wcześniej do takiej katastrofy z udziałem tego śmigłowca - wyjaśnia Łukasz Pacholski.

Eksperci wskazują, że Bell 206 to jeden z najpopularniejszych śmigłowców na świecie. To maszyna używana w USA przez policję, karetki pogotowia i osoby prywatne. Kosztuje ok. 4,5 mln zł. Bardzo często używa się jej do wykonywania lotów komercyjnych, turystycznych. Czy tego rodzaju wypadki mogą zdarzać się w lotnictwie cywilnym, podczas lotów dla turystów w USA?

Statystycznie takie rzeczy się zdarzają, natomiast tutaj mamy do czynienia z komercyjnym lotem turystycznym. Liczni przewoźnicy w Nowym Jorku oferują tego typu usługi. Zdaje się, że te śmigłowce są dobrze przygotowane pod kątem technicznym, aby takie loty komercyjne były bezpieczne, a odbiór ze strony klientów był pozytywny. To jednak dość niezwykły wypadek, dość ciekawy z punktu widzenia specjalisty - wyjaśnia ekspert.

Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl

Wybrane dla Ciebie
Christian Mansell: Walka z ADHD i powrót do wyścigów
Christian Mansell: Walka z ADHD i powrót do wyścigów
Tak zakończyło się odśnieżanie parku w Łodzi. "Kto teraz zapłaci za naprawę?"
Tak zakończyło się odśnieżanie parku w Łodzi. "Kto teraz zapłaci za naprawę?"
Chaos na lotnisku w Australii. Pijany pasażer wbiegł na pas startowy
Chaos na lotnisku w Australii. Pijany pasażer wbiegł na pas startowy
Pod psem załamał się lód. Akcja strażaków na Kanale Żerańskim
Pod psem załamał się lód. Akcja strażaków na Kanale Żerańskim
Polak ranny w pożarze. Wieści ze Szwajcarii. MSZ informuje
Polak ranny w pożarze. Wieści ze Szwajcarii. MSZ informuje
5-latka zginęła podczas zabawy w hamaku. 41-latek usłyszał zarzuty
5-latka zginęła podczas zabawy w hamaku. 41-latek usłyszał zarzuty
Leśnicy są bezwzględni. Zakaz wstępu do lasu. "Prosimy o zrozumienie"
Leśnicy są bezwzględni. Zakaz wstępu do lasu. "Prosimy o zrozumienie"
Pożar w Crans-Montana. Rodziny wciąż bez odpowiedzi. Rośnie gniew
Pożar w Crans-Montana. Rodziny wciąż bez odpowiedzi. Rośnie gniew
Mężczyzna nie żyje. Zaatakował go amstaff. Właściciel nie przyznaje się do winy
Mężczyzna nie żyje. Zaatakował go amstaff. Właściciel nie przyznaje się do winy
Tragedia w sylwestra. W Anitę wjechał pijany 26-latek. Doniesienia z prokuratury
Tragedia w sylwestra. W Anitę wjechał pijany 26-latek. Doniesienia z prokuratury
Dramat w sylwestra. Odpalali fajerwerki. 14-latek ranny w oko
Dramat w sylwestra. Odpalali fajerwerki. 14-latek ranny w oko
6-latka na sankach. Dziecko wjechało prosto przed samochód
6-latka na sankach. Dziecko wjechało prosto przed samochód