Skandal w Wielkiej Brytanii. Tak tuszowali zbrodnie wojenne
Śledztwo wykazało, że zarzuty o zbrodnie wojenne, których mieli dopuszczać się żołnierze brytyjskich sił specjalnych SAS (Special Air Service) nie zostały przekazane do żandarmerii wojskowej. Powód? Obawiano się o "zakłócenie działań operacyjnych i obniżenie morale wojskowych".
Sprawę ujawniła teraz redakcja BBC. Dziennikarze opublikowali relacje weteranów wojennych z Afganistanu, którzy opisywali, jak żołnierze brytyjskich jednostek specjalnych postępowali z ludnością cywilną. Słowa byłych wojskowych są wstrząsające.
Zakuli młodego chłopca w kajdanki i zastrzelili go - wspomina jeden z byłych członków brytyjskich sił specjalnych SAS.
Żołnierze mieli też strzelać do śpiących Afgańczyków. Sprawa wstrząsnęła brytyjską opinią publiczną. Zapowiedziano dochodzenie.
Dziennikarze BBC, którzy relacjonują publiczne dochodzenie cytują byłego szefa SAS, który poinformował, że dowództwo zdawało sobie sprawę z popełnianych w Afganistanie zbrodni wojennych. Zebrane dokumenty i zarzuty nie zostały jednak nigdy przekazane do żandarmerii wojskowej.
Z zeznań dowódcy wynika, że obawiano się o "zakłócenie działań operacyjnych i obniżenie morale wojskowych". Część dokumentów pochodziła też od konkurencyjnej jednostki militarnej.
Śledztwo przeciwko SAS obejmuje działania w Afganistanie w latach 2010 - 2013. Z ustaleń śledczych wynika, że żołnierze mieli strzelać m.in. do kobiet i dzieci. Szefostwo SAS nie zleciło zewnętrznego dochodzenia w tej sprawie, a przeprowadziło wewnętrzne śledztwo. Raporty SAS w tej sprawie okazały się jednak zafałszowane i niepełne.