Uśmiercili ponad 20 dzików w Warszawie. "Nieetyczne"
- Pracownicy Lasów Miejskich działali zgodnie z prawem, ale zrobili to nieetycznie - mówi o2.pl dr hab. inż. Marek Wajdzik, profesor Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. To komentarz do ostatnich wydarzeń z Warszawy, gdzie w ciągu tygodnia uśmiercono ponad 20 dzików.
W Warszawie uśmiercono ponad 20 dzików w ciągu kilku dni. W Wielkanoc na Mokotowie zabito siedem, a kilka dni wcześniej na Bemowie 16 dzików. W drugim przypadku zwierzęta zostały zamknięte na placu zabaw, czym pozbawiono je możliwości odejścia i wezwano Lasy Miejskie.
Dyrektor Lasów Miejskich Karol Podgórski zapewnia, że odstąpiono od przepędzenia dzików ze względu na potencjalne zagrożenia w ruchu drogowym. Gdy jest to niemożliwe, w grę wchodzi odłów z uśmierceniem. Dlatego w obu przypadkach "zastosowano aplikator pneumatyczny umożliwiający podanie środka farmakologicznego".
Bulwersujący jest fakt, że tuż po uśmierceniu, dziki były wrzucane do pojemników na śmieci. Wszystko ze względu na ASF. - Do transportu wykorzystywane są szczelne pojemniki z tworzywa sztucznego, co pozwala zapobiec pozostawieniu na miejscu zdarzenia ewentualnych płynów, takich jak ślina czy krew - mówi o2.pl dyrektor Lasów Miejskich w Warszawie Karol Podgórski.
"Gazeta Wyborcza" zauważa, że pod koniec marca prezydent Rafał Trzaskowski wydał zgodę na odłowienie z uśmierceniem 400 osobników i odstrzał kolejnych stu.
Eliminacja dzików w Warszawie. "Nieetyczne"
Do takich sytuacji nie powinno dochodzić. Nie powinno się uśmiercać dzików na oczach dzieci. Też bym wolał, żeby te dziki były odłowione i przemieszczone, ale taką możliwość ograniczają przepisy weterynaryjne zabraniające przemieszczenia ze względu na ASF - mówi o2.pl dr hab. inż. Marek Wajdzik, profesor Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.
Nasz rozmówca dodaje, że odłowienie dla niektórych osobników może skończyć się stresem i w konsekwencji nawet śmiercią. Ponadto dziki mogą nie zaaklimatyzować się na innym terenie. - Pracownicy Lasów Miejskich działali zgodnie z prawem, ale było to nieetyczne - przekonuje dr hab. inż. Wajdzik.
Wykładowca dodaje, że dziki nauczyły się żyć w pobliżu człowieka. Zwraca uwagę na to, że ludzie sami uczą ich wspólnego bytowania poprzez dokarmianie. - Nie starajmy się ich udomowić. To idzie w złym kierunku. Trzeba edukować społeczeństwo - mówi o2.pl.
- Populacją dzików trzeba zarządzać tak, by miały szansę do egzystencji w mieście. Dziki mogą sprawiać problem, ale dożyliśmy takich czasów, gdy stały się zwierzętami miejskimi. Wytworzyły specjalne zachowania, tolerują nas - kończy dr hab. inż. Marek Wajdzik.
Mateusz Kaluga, dziennikarz o2.pl