Właścicielka pseudohodowli usłyszała zarzuty. Od razu wróciła do swojego procederu
Wydawało się, że to koniec męczarni buldogów francuskich trzymanych w straszliwych warunkach w Łodzi. Właścicielka pseudohowoli usłyszała w prokuraturze zarzut znęcania się nad zwierzętami i zakaz dalszego prowadzenia działalności. Okazuje się jednak, że zbytnio się tym nie przejęła. Tuż po wyjściu z prokuratury, wróciła do prowadzenia okrutnego biznesu. W środę wieczorem Łódzkie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami odebrało jej kolejne kilkanaście zwierząt.