Premier Tajlandii nie zamierza ustąpić. "Poczekajcie, to zobaczycie"
Tysiące osób wyszło na ulice Bangkoku, domagając się dymisji szefa tajskiego rządu. Premier Prayuth Chan-ocha stwierdził jednak, że nie ugnie się pod naciskiem demonstrantów. Zapowiedział także kary dla tych, którzy łamią obowiązujące prawo zakazujące organizowania zgromadzeń.