Pobili Polaka w Czechach. Wzięli go za Ukraińca. "Nie mogłem krzyknąć"
Chodnik. Cios. Drugi. Siniaki pod lewym okiem. Zbita noga i łokieć. Utrata pamięci. Jakub Heisig pamięta, że w czasie ataku napastnicy krzyczeli, że ma "wyp******** do siebie" i nazwali go "Banderowcem". Bo miał żółto-niebieską czapkę. A on, Chorzowianin, Ślązak z krwi i kości chciał zebrać pieniądze na leczenie ciężarnej partnerki i uczyć ludzi historii Śląska - Nie wiem, jak można być tak zawistnym. Tak ksenofobicznym – mówi o2.pl mężczyzna pobity przez Polaków w czeskiej Ostrawie.
M. Lewicki