Zabił tłuczkiem do mięsa żonę i dzieci, następnie podpalił dom. "Wciąż wisi pranie"
Pożar, który spustoszył dom w Zalasewie pod Poznaniem, nie był przypadkowy, a cztery ofiary nie zginęły od ognia. Marian S. zamordował swoją żonę i adoptowane dzieci. Następnie podpalił dom, po czym popełnił samobójstwo. Śledztwo zostało umorzone przez prokuraturę, a ciała pochowane. Jednak pogorzelisko pozostaje opuszczone i przypomina o tragedii, która się tam rozegrała.