"Tonący nie woła o pomoc". Ratownicy mówią, co dzieje się nad Bałtykiem
- Mieliśmy w tamtym roku taki przypadek, że rodzina na plaży przebywała dwie godziny. O godz. 17 przyjechali, a o 19 mężczyzna, który to ratował swoich dwóch synów, już nie żył - mówi o2.pl Arkadiusz Gradowski z Zachodniopomorskiej grupy interwencyjnej ŚLWOPR. Bałtyk potrafi być zdradliwy. Wciąż nie brakuje jednak osób, które ryzykują zdrowie i życie, wchodząc do wody w niebezpiecznych warunkach.
A. Polak